środa, 13 stycznia 2016
Comeback
Telegraficzny skrót ostatnich ponad 2 lat na froncie remontowo budowlanym
Logistyka:
tak
i tak
Po rozładunku drewna, w oparach nieabsurdu
Najpierw była podłoga
Potem kamienie wokół pieca i kominka
Następnie ściany
podłoga w sieni
przy okazji nowej podłogi piwnica do zagospodarowania w przyszłości
a na deser łazienka
i własnoręcznie wystrugane meble
a teraz pan ma relaks
Logistyka:
tak
i tak
Po rozładunku drewna, w oparach nieabsurdu
Najpierw była podłoga
Potem kamienie wokół pieca i kominka
Następnie ściany
podłoga w sieni
przy okazji nowej podłogi piwnica do zagospodarowania w przyszłości
a na deser łazienka
i własnoręcznie wystrugane meble
a teraz pan ma relaks
niedziela, 25 sierpnia 2013
Wielka majówka vol. 2
Zajączek pozostawił po sobie nieco więcej pamiątek:-)
Nie pomylcie tego z kawą w ziarnach;-)
Oprócz drobnej fauny pojawiają się też większe sztuki:
W obliczu takiej rogacizny piesek może tylko z podziwem przyglądać się zjawiskowym rogom
z obawy nie wychylając nawet noska za próg chaty
Mglistego ranka wpadli panowie zamotować nowe okna i okiennice. Oczywiście należało w pierwszej kolejności wymontować stare
a także powiększyć otwory bo nowe okna z widokiem na południe będą większe - piła spalinowa poszła w ruch
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Fachowcy dali radę i już po południu chałupa po raz kolejny zmieniła oblicze
w środku zrobiło się przestronniej i zdecydowanie jaśniej
W zasadzie na zewnątrz chata została "ogarnięta" i można będzie skupić się na detalach i oczywiście na dokończeniu wnętrza - podłogi, ściany a potem...długo oczekiwana przez niektóre osoby łazienka. Tyle, że to pewnie w roku 2014 - chyba, że ktoś ma chęć sfinansować roboty:-)
ciąg dalszy majówki nastąpi
Wielka majówka vol. 1
I nie chodzi tu o ogólnopolskie leniuchowanie przy grillu i browarku w czasie dwóch, nieco odmiennych świąt majowych. Odmiennych, bo chyba mało kto sympatyzuje ideologicznie z oboma jednocześnie: 1szym i 3cim maja:-). No ale nie ma co politykować, bo pragmatycznie podchodząc to wszystkim (niezależnie czy z prawa czy lewa) grają dwa wolne dni extra:-). Tyle dygresji - majówka w chacie rozpoczęła się w połowie wielkiej majówki i trwała całe dwa tygodnie:-).
W pierwszych dniach przyroda ledwie budziła się do życia.
Z każdym kolejnym dniem robiło się coraz bardziej zielono i kolorowo
Zakwitły dzikie czereśnie
i jagodowe pola.
Przechadzając się po okolicznych łąkach trafiłem na pierwsze w moim życiu poroże.
Najwidoczniej rogaczy;-) u nas nie brakuje.
Wróćmy do spraw przyziemnych dosłownie i w przenośni - przywiozłem wkład kominkowy, który ma uzupełniać grzanie piecem - szybko nagrzewewać wnętrze chaty. Żeby go zamontować zacząłem od przygotowania czegoś w rodzaju fudamentu:
Krok 1 - wycięcie podłogi i dziura w ziemi
Krok 2 - zaszalowanie i kamienie polne jako wypełniacz
Krok 3 - lejemy "beton"
Na fajrant oczywiście piwko wtargane z dołu - nie,nie, na plecach to tylko zimą - teraz logistykę rozwiązuje rosyjska konstrukcja nieco podrasowana w Polszy - Łada Niva pickup w wersji de luxe (jedynym działającym wskaźnikiem jest temperatura silnika co pozwala uniknąć stresów związanych z przebiegiem, aktualną prędkością oraz zużyciem paliwa)
wyposażona adekwatnie do warunków. Na codzień stacjonuje w pobliskiej dolinie. Transportuje nie tylko browarki, ale też np. zamówione zimą okna.
I bywa wykorzystywana jako śmieciarka (tu akurat zapakowana starymi oknami i innymi klamotami)
Wróćmy do pracy - fundamencik pod kominek jakby związał, więc można murować
Niezależnie od kominka tynkujemy komin - zaprawą wapno + piasek, bez cementu - niech imituje dawnę szkołę tynkarską
a po otynkowaniu komina czas skończyć murarkę pod komiek - proszę bardzo.
Stąd już tylko rzut beretem do efektu prawie końcowego - "prawie" bo zabudowa góry kominka to temat na "kiedyś"
Tymczasem wokół życie tętni - mój "brytan" w pełym galopie pościgowym
za zającem wyposażonym w lekki jakby wytrzeszcz oczu.
Uszaty stanął słupka
i nie czekając na pieskie kły
ruszył z gracją w siną dal
cdn...
W pierwszych dniach przyroda ledwie budziła się do życia.
Z każdym kolejnym dniem robiło się coraz bardziej zielono i kolorowo
Zakwitły dzikie czereśnie
i jagodowe pola.
Przechadzając się po okolicznych łąkach trafiłem na pierwsze w moim życiu poroże.
Najwidoczniej rogaczy;-) u nas nie brakuje.
Wróćmy do spraw przyziemnych dosłownie i w przenośni - przywiozłem wkład kominkowy, który ma uzupełniać grzanie piecem - szybko nagrzewewać wnętrze chaty. Żeby go zamontować zacząłem od przygotowania czegoś w rodzaju fudamentu:
Krok 1 - wycięcie podłogi i dziura w ziemi
Krok 2 - zaszalowanie i kamienie polne jako wypełniacz
Krok 3 - lejemy "beton"
Na fajrant oczywiście piwko wtargane z dołu - nie,nie, na plecach to tylko zimą - teraz logistykę rozwiązuje rosyjska konstrukcja nieco podrasowana w Polszy - Łada Niva pickup w wersji de luxe (jedynym działającym wskaźnikiem jest temperatura silnika co pozwala uniknąć stresów związanych z przebiegiem, aktualną prędkością oraz zużyciem paliwa)
wyposażona adekwatnie do warunków. Na codzień stacjonuje w pobliskiej dolinie. Transportuje nie tylko browarki, ale też np. zamówione zimą okna.
I bywa wykorzystywana jako śmieciarka (tu akurat zapakowana starymi oknami i innymi klamotami)
Wróćmy do pracy - fundamencik pod kominek jakby związał, więc można murować
Niezależnie od kominka tynkujemy komin - zaprawą wapno + piasek, bez cementu - niech imituje dawnę szkołę tynkarską
a po otynkowaniu komina czas skończyć murarkę pod komiek - proszę bardzo.
Stąd już tylko rzut beretem do efektu prawie końcowego - "prawie" bo zabudowa góry kominka to temat na "kiedyś"
Tymczasem wokół życie tętni - mój "brytan" w pełym galopie pościgowym
za zającem wyposażonym w lekki jakby wytrzeszcz oczu.
Uszaty stanął słupka
i nie czekając na pieskie kły
ruszył z gracją w siną dal
cdn...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

