niedziela, 12 maja 2013

W sieni na jesieni

Po jeżynowych żniwach wracam do pracy nad wnętrzem chaty - pora nieco ogarnąć sień, a przy okazji zacząć ocieplać strop nad nią, który jest podlogą jednej z antresol. Poza tym do wymiany jest zapadająca się podłoga przykryta gumową wykładziną. To zaczynamy od góry. 

Po pierwsze folia paroizolacyjna (na wypadek gdyby coś się rozlało na antresoli i chciało spłynąć w dół)




Zszywacz tapicerski po raz kolejny okazał się być nieoceniony.

Po drugie - wełna mineralna - szklana - znów płuca dostały za swoje - nie palę, więc od czasu do czasu możne je nadwyrężyć;-)





Taśma przezroczysta ma tylko tymczasowo przytrzymać wełnę miedzy belkami, za chwilę pojawi się kolejna folia:




Wełna już zamknięta pomiędzy dwiema foliami, czas na boazerię (początek już widać powyżej) - i znów zszywacz pomaga mocować deski.

A koniec jest taki:





Góra gotowa, spojrzyjmy dokładniej pod nogi:



hmm...pod drzwiami prowadzącymi niegdyś na galeryjkę i do wychodka, podłoga zapadła się o co najmniej 10 cm a deski zupełnie spróchniały. Na szczęście mam jeszcze dechy, a w zasadzie półbale, które były do niedawna podłogą poddasza. Teraz będą podłogą w sieni:-).

Po pierwsze - zrywamy starą podłogę:


Uuuu słabo, legary też spróchniały, a ponadto trzeba podmurować trochę "wysypanych" z podmurówki kamieni. Nic to - materiał jest (znajdź najważniejszy składnik):






więc załatanie dziur nie będzie problemem. Teraz tylko dokończę zrywanie podłogi i wyrzucę spróchniałe legary:

i etap demolki można uznać za zakończony.

Nowe legary - również z belek, które kiedyś były podłogą, położyłem na przekładkach z papy, żeby nie ciągnęły wilgoci i już można układać nową podłogę:


Prawa strona wyżej? - to tylko złudzenie. Po kolejnych 3ech godzinach:




Prace można uznać za zakończone. Ufff. Nowy sufit, nowa podłoga w sieni...już prawie Hilton;-)

A na deser (nie dla jaroszy;-)) Salamandra plamista ukryta pod jedną z belek składowanych obok chaty:













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz